Prawda z piekła rodem:)

czwartek, Styczeń 27th, 2011 Brak odpowiedzi

Prawda z piekła rodem:)

Wiele moich snów ma zadziwiającą symbolikę, ale ten był nieprawdopodobnie zaskakujący.

” Jestem w rodzinnym mieście, przechadzam się uliczkami mojego osiedla, które nie do końca są mi znane, niby wiem gdzie jestem, ale domy nieco różnią się od tych, które dotychczas znałam. Podchodzi do mnie jakiś facet na początku nie widzę jego twarzy, okazuje się że to jest mój mąż, podaję mu rękę i od tej chwili  spacerujemy razem. Podchodzimy do małego budynku w którym wejście jest na rogu (w rzeczywistości w tym miejscu mieści się osiedlowy sklepik spożywczy). Zainteresowani ciemnymi ścianami i ciepłym, pomarańczowym światłem jakie z niego dostrzegamy przez uchylone drzwi – wchodzimy do środka. Okazuje się , ze jest tam maleńki pokoik (jakby sień/weranda) a ciepłe drgające światło wydobywa się z głębi kolejnego pomieszczenia. Podchodzi do nas mężczyzna (hmm… jakby go nazwać… pełni taką rolę jak bramkarz w dyskotece)  i mówi.. ooo już jesteście. Zaskoczeni pytamy: Pan nas zna..? a on mówi: Tak czekałem na Was.. jestem bardzo zaskoczona i spoglądam na mojego męża, podejrzewając, że on coś więcej wie – może zaplanował jakąś niespodziankę dla mnie…ale on jest tak samo zaskoczony jak ja.

Ten nazwijmy go „bramkarz” prowadzi nas do swojego kolegi. Obaj panowie są bardzo mili, mają ciepły głos, tak jakby byli aniołami po prostu oaza spokoju, mimo iż są ubrani na czarno, mają czarne skórzane kurtki i łyse głowy, budzą ogromne poczucie bezpieczeństwa. Nie wiedząc co się do diabła dzieje, boimy się co się z nami stanie.

Zaczynamy rozmawiać z drugim mężczyzną.. skąd nas zna.. a on na to: „do NAS  nie przychodzą wszyscy… przychodzą nieliczni – przychodzą wybrani…”

Jesteśmy zaskoczeni…obok nas pojawia się jeszcze dwóch chłopaków też „wybranych”, też nie wiedza co jest grane. Z jednej strony chcielibysmy się wycofać bo się boimy, ale z drugiej strony intryguje nas ta cała sytuacja i chcielibyśmy się dowiedzieć, skąd te pomarańczowe cienie, jakby płomienie odbijajace swoje światło na tych ciemnych ścianach.

Bedąc  już przygotowani na to, że jednak po coś tu jesteśmy – stwierdzamy ” niech się dzieje wola nieba” ;) nagle w podłodze dostrzegamy okrągły właz, a łysy mężczyzna mówi do nas: do niczego Was nie zmuszamy, czy jesteście gotowi na poznanie prawdy..?  Jesteśmy gotowi odpowiadamy i skaczemy w tę dziurę, która promienieje pomarańczowym światłem, lecimy nią jak w Sliders’ie, tak samo jak na basenie się zjeżdża  rurą zewnętrzną…:)

Jest coraz bardziej ciepło, jest gorąco, stajemy na samym dole na równe nogi, znajdujemy się w maleńkim okrągłym pomieszczonku z którego odchodzą ramiona bardzo wąskich korytarzy prowadzących do większych pomieszczeń w których to znajdują się jacyś ludzie, słychać ich rozmowy, ale wejść do nich nam nie wolno.

Kolejny łysy Pan daje nam do zrozumienia, że jesteśmy… w piekle!!!

„Każdemu śmiertelnikowi wydaje się, że u NAS  jest tak strasznie… powiada łysy Pan.. nie… to nie prawda, że znęcamy się nad grzesznikami, to nieprawda że gotujemy ich w smole, że straszymy okropnym okrucieństwem… Musicie wiedzieć, że podstawowym zadaniem człowieka jest kochać życie, każdy dostaje dla siebie  kawałek istnienia i ma za zadanie zrobić wszystko by spędzić je szczęśliwie, bo tylko to pozwoli nam dostać się do raju. Piekłem nie jest smażenie w smole.. piekłem jest brak możliwosci zasmakowania raju. Bóg nie będzie rozliczał was z uczynków dobrych czy złych jesteście ludźmi= grzesznikami,  BÓG rozliczy was z miłości i chęci do życia bo to jest podstawa życia na ziemi.”

Ale jak to…? a co z ludobójcami, co z Hitlerem – mordercą..???? „nie pytaj o innych odpowiada mi łysy Pan, każdy rozlicza się ze swojej miłości… urywa krótko…

Poznajemy zatem prawdę.. ale jak my się stąd wydostaniemy pytam, a on do mnie: CHĘCIĄ ŻYCIA :) spokojnie się uśmiechając odchodzi… jestem nieco zdenerwowana, kocham życie,  ale czy aż tak baaardzo  by móc się stad wydostać..? przecież jestem..  hmmm…nawet nie wiem gdzie.. w każdym razie daleko od domu…Robi się coraz goręcej , tak gorąco, że nie możemy wytrzymać, zaczynamy umierać z gorąca….  myślę o dzieciach, które pozostawiliśmy na ziemi, o życiu jako takim . Bardzo chcę żyć!!!! W tym momencie zostajemy z mężem wystrzeleni do góry jakby jakimś pociskiem- CHĘCIĄ ŻYCIA:) …znajdujemy się znowu w tej sieni… łysy „bramkarz”  pyta czy było warto do nich zajrzeć.. odpowiadamy , że tak… i wychodzimy… do naszych małych synków wracamy jak na skrzydłach.. po drodze widzimy parę trzymającą się za ręce zaciekawioną co tam się tak świeci… :)

Obudziłam się calutka mokra, pewnie z tego gorąca hihi..:)

autor: Rasti73

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany by komentować.