Ugotowani w kotle

środa, Czerwiec 15th, 2011 Brak odpowiedzi

Ugotowani w kotle

Przedziwny sen. Jestem w mieście, w którym rosną monstrualne drzewa (około stumetrowe). Są wszędzie: na placach, ulicach, pod oknami kamienic.  Przypomina to trochę specyficzne arboretum. W mieście jest też kościół/zamek, postanawiam go zwiedzić w towarzystwie mojego ukochanego.  Wnętrze kościoła wygląda niesamowicie,  zamiast kamiennych filarów widać ogromne pnie drzew podtrzymujące krzyżowo-żebrowe sklepienia. Zachwycam się wysokością. Kiedy patrzę w górę kręci mi się w głowie. Zaczynamy zwiedzać kościół (czy też zamek?), okazuje się, że jest z nami jeszcze jeden osobnik, jakiś kolega mojego chłopaka. Znudzeni panowie, zauważają w ścianie otwór i coś na kształt rury prowadzącej w dół ku piwnicom. Postanawiają zjechać na dół, ten pomysł wydaje mi się chory ale ruszam z nimi. Wewnątrz „rury” jest klaustrofobicznie. Przeciskamy się coraz bardziej, wreszcie widzę wyjście.  Przypadkowo wyślizguję  się i spadam na podłogę, chłopcy zaś wpadają do wielkiego kotła pełnego gotującego się prania! Słyszę ich wrzaski. Są obracani czymś na kształt mieszadła i toną w pianie. Udaje mi się wyciągnąć ich z wody, są trochę poparzeni. Poirytowany ksiądz (mnich?) każe nam się wynosić i zmyć z siebie pianę pod prysznicami. Wiedziałam, że to się źle skończy!

autor: CzarnaSzafa

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany by komentować.